Archiwum czterowersów – część najnowsza (V)

Dziś moje czterowersy po raz pierwszy ujrzą światło dzienne…

 

Czym są czterowersy? Dziennik wierszyków posiadających rym i rytm. Cykl fraszek. Literackie impresje, kwintesencje z kolejnych dni życia. Moje gry słów; moje refleksje; moje wyliczanki; moje wyznania; moje spostrzeżenia; moje opisy; moje relacje; moje sekrety… Banalne i głębokie. Śmieszne i patetyczne. Sensowne i durne. Wszystko i nic…

 

Poniżej całość mojego dorobku czterowersowego począwszy od roku 2003 (kiedy zaczęłam pisać) aż po dziś. Nie poradziłam sobie z ułożeniem wszystkiego po kolei – zgodnie z chronologią zapisków. Ale pod każdym czterowersem umieszczona jest data, więc można sobie chronologię zrekonstruować.

A dla ułatwienia:

– oto część najświeższa, V: czterowersy z okresu 08.2007 – 02.2008

– część IV: czterowersy 08.2006 – 08.2007

– część III: 12.2005 – 08.2006

– część II: 01.2005 – 12.2005

– część I: 08.2003 – 01.2005

Kolejne czterowersy będą już zapisywane zgodnie z zasadą blogowania – jeden czterowers w jednej notce na jeden dzień.

 

 

Mam osobisty

i niejeden powód,

by myśleć – mglisty

mego bytu dowód.

27.08.2007

 

Się osobisty

mi zagubił dowód.

Że byt mój mglisty –

to niejeden powód.

28.08.2007

 

Zawsze mogłam ból mój zgnieść

w krótkich czterech wersów treść.

Objął gdy mnie kryzys znów,

nawet i mnie brak mi słów.

10.09.2007

 

Zawsze mogłam kryzys znieść.

Widząc dawnych wersów treść,

myślę – ból to nie wart słów.

Gdy mnie objął kryzys ów.

11.09.2007

 

Nie żal

w złym kierunku

zmierzać?

Ratunku!

13.09.2007

 

Duch nadziemski ze mnie odszedł.

(Przeszedł na fantastki młodsze.)

Teraz jest idea ze mną:

Piękną być duszą przyziemną.

15.09.2007

 

Zbyt wiele przyziemnych potrzeb.

Duch obraził się i odszedł,

który wmawiał, że mi trzeba

wiecznie wzlatywać do nieba.

16.09.2007

 

Wiele lat duch mniemał, że mi

trzeba z dala żyć od ziemi.

I fruwałam tak w tym micie.

W dole się toczyło życie.

17.09.2007

 

Na dnie nie dnieje.

Pieprzę

nadzieję

na dni

lepsze.

1.10.2007

 

Od mojej ostatniej wizyty

została mi ściółka we włosach,

więc las mnie rozpoznał i w głosach

mi ptasich wyśpiewał zaszczyty.

7.10.2007

 

Czy mam wpływów mniej czy więcej

w losach niż sam Bóg,

by beztroski mi dziecięcej

stan powrócić mógł

15.11.2007

 

Dyscyplina to rutyna. Bez niej –

lepiej, gorzej?

lepszy może

chaos, nieład? wina… Też nie.

2.12.2007

 

ja Tobiasz, co kroki stawia w trwodze,

choć chciałby mieć w Aniołach

swą ufność, jak kiedyś ufnie wołał –

Nie zgubcie mnie po drodze.

13.01.2008

 

A jeżeli ten ktoś w noce mi dany nie będzie.

Jeśli nawet i popadnę w masturbacji nałóg;

Nawet pędząc w życia pędzie- nie wypocę

swego potencjału.

27.01.2008

 

Czas gołych koron drzew. Ja jemu wbrew ­ dostrzegę¸

że mają oszronione

drobne gałązki śniegiem

niczym sploty koronek.

31.01.2008

 

W pokoiku umysłu

mam bez liku pomysłów.

Okna domknę. Bo jeszcze

hen gdzieś pomkną. Pomieszczę?

3.02.2008

 

W środku umysłu

bukiet pomysłów.

Wysłów ich zasób!

– Brak słów i czasu.

4.02.2008

 

Wewnątrz umysłu

nadmiar pomysłów.

W umyśle tyję.

Myślę, nie żyję.

5.02.2008

 

Co pośnię, jakoś nie-

radośnie bez snów.

Co pośnię o wiośnie

– przedwiośnie jest znów.

10.02.2008

 

Gdzie rośnie – jak to śnię –

we wiośnie bez ów.

Po co śnię, gdy po śnie

żałośnie bez bzów.

10.02.200

 

a jeżeli w mej duszy

zawsze gęsto już będzie

od Tęsknot do wzgórz zielonych, do burz w pościeli, do mórz gorących, róż niekłujących ?

Cóż.

19.02.2008

 

Kiedyś parły. I różowe aury

wytwarzały. Omamiały.

Dziś wymarły niczym dinozaury.

Ideały.

22.02.2008

 

Gdy się nie ma, to się śni

nocami

pieśni

nad pieśniami.

23.02.2008

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*