Podczas  spaceru  w  parku  Jordana  tak  ot  przystanęłam  przy  pewnej  sadzawce.

Wtem  w  wodzie  ujrzałam  ostre  odbicie  dnia  majowego  sprzed  lat.

– Jak  tata  pozwolił nam się  tu  kąpać.  Sam się z  jakimś  dziadziem  zagadał  na  ławce,

ja  wsparta  na  rękach,  krzyczałam – patrz,  pływam!  i  chlapał  mnie  brat.

11.03.2008 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*