Miesięczne archiwum: Czerwiec 2008

m. grechucie

Widok  z  balkonu  willi  w  Lanckoronie – życia  uroki  jeszcze  niezgłębione. Mijam  krajobrazy  te  kursem  pospiesznym, nim  tam  ze  swym  mężem,  dziećmi,  psem  zamiekszam. 

Skomentuj

ta  rzeka  płynie  leniwie,  z  trudem. chyba  po  burzach  wezbrała  brudem. lecz  się  oczyści  w  morza  głębinie. przecież  dopłynie,  kiedyś  dopłynie 

Skomentuj

Naiwność  mych  pragnień przeszła  samą  siebie. Więc  dopiero  w  niebie los  się  do  nich  nagnie. 

Skomentuj

siedzę  ponad  miastem  na  wapiennych  skałach, w  dali  zieleń  kopców  czerwcem  wypłowiała, wieże  ufnych  świątyń,  pchnięte  między  bloki – punkty  ponad  miastem,  tknięte  przez  obłoki.   wierzę  –  gdy  rozstanę  się  z  podniebnym  szczytem, zejdę  wśród  osiedla,  na  wyblakłą  zieleń, … Czytaj dalej

Skomentuj

Tata  mi  kiedyś  powiedział,  jak  się  zwie pora  już  nie  mroku,  a  jeszcze  nie  świtu. Ale  zapomniałam.  Tak  jak  stanu  bytu nie  umiem  określić,  w  którym  właśnie  tkwię. 

Skomentuj