siedzę  ponad  miastem  na  wapiennych  skałach,

w  dali  zieleń  kopców  czerwcem  wypłowiała,

wieże  ufnych  świątyń,  pchnięte  między  bloki

– punkty  ponad  miastem,  tknięte  przez  obłoki.

 

wierzę  –  gdy  rozstanę  się  z  podniebnym  szczytem,

zejdę  wśród  osiedla,  na  wyblakłą  zieleń,

ziemia  będzie  miała  wciąż  łączność  z  błękitem.

jeszcze  tam  na  dole  czeka  mnie  tak  wiele.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*